Ostatnio wstawiłam wpis o mojej popkulturowej historii, w którym doszłam do wniosku, iż popkultura zaczęła mnie przytłaczać. Chciałabym być na bieżąco ze wszystkimi jej dziedzinami, czego efektem jest jednak zaniedbywanie w zasadzie każdej z nich. To trochę sprawia, iż ciężko trzymać mi tego bloga w ryzach. Jednym z rozwiązań, na które wpadłam były tygodnie tematyczne, o których już wspominałam. Drugim natomiast będą randomowe polecajki. Czyli wpisy, w których zawierać będę wszelakie produkcje, z którymi miałam przyjemność obcować w najbliższym czasie.

Jako że produkcje te będą naprawdę różne no i też dlatego, że lubię kolorki postanowiłam wprowadzić oznaczenia kolorystyczne dla poszczególnych rodzajów popkultury.

Film – czarny

Teatr – brązowy

Serial – niebieski

Drama – fioletowy

Anime – granatowy

Książka – różowy

Komiks – pomarańczowy

Gra – żółty

Wszystko jasne? No to świetnie. Czas przejść do polecajek.

Więcej niż myślisz

Więcej niż myślisz

Opis

Nieco odizolowana od rówieśników Ellie Chu zaczyna pomagać niezbyt inteligentnemu, acz wrażliwemu sportowcu oczarować dziewczynę, która podoba się im obojgu.

Moja opinia

Brzmi jak typowy teen rom-com o d netflixa? Otóż, proszę państwa, nie jest. Ale czy to dobrze? Próbuję odpowiedzieć na to pytanie odkąd skończyłam oglądać ten film i nadal nie jestem pewna odpowiedzi. Z jednej strony fajnie zobaczyć coś nieco innego, ale z drugiej liczyłam na produkcje z rodzaju „feel good” z romansem żeńsko-żeńskim w roli głównej. Jest ich w końcu tak mało. Jednak „Więcej niż myślisz” okazało się godne swojego tytułu i faktycznie dostałam więcej, niż myślałam. Włącznie z depresją niestety, bo choć produkcja jest (a przynajmniej miała być) raczej wesoła, to potrafiła być też zadziwiająco dołująca. Nie chodzi o to, że była po prostu smutna, ani też o to, że jest to zły film. Ja najzwyczajniej w świecie poczułam się dziwnie przybita oglądając ten film.

Generalnie nie żałuje, iż go obejrzałam. W ostatecznym rozrachunku nawet mi się spodobał, aczkolwiek nie zmienia to faktu, że mam do niego kilka zastrzeżeń. Jak na przykład potraktowanie postaci pobocznych po macoszemu. Chociaż w sumie co ja gadam, w tym filmie praktycznie nie ma postaci pobocznych. Główna bohaterka nie ma absolutnie żadnych znajomych. Przyjaciele pozostałej dwójki za to jawią nam się tylko jako bezimienne zapychacze tła w niektórych scenach. Kolejną sprawą jest brak momentów typowo romantycznych. Jakby w trakcie produkcji ktoś powycinał kilka scenek z głównymi bohaterkami.

Po za tym trójkę bohaterów da się lubić, więc to trochę nadrabia te braki. Aczkolwiek uważam, że film ten trochę zmarnował potencjał, jaki miała ta koncepcja. Ogólnie rzecz biorąc jest on raczej średniakiem, ale mimo wszystko przyjemnym do obejrzenia na raz, jak się akurat ma ochotę na coś takiego.

dostępny na: netflix

Rodzeństwo Willoughby

rodzeństwo willoughby

Opis

Animacja ta opowiada o drodze jaką przebywa zaniedbywane przez rodziców rodzeństwo w poszukiwaniu prawdziwej rodziny.

Moja opinia

No cóż, już na wstępie zaznaczę, iż jest to animacja bardzo specyficzna, a momentami wręcz groteskowa. Co w sumie według mnie jest jej mocną stroną i ja bawiłam się na niej przednio. Trochę się pośmiałam, trochę powzruszałam. A ostatecznie już po seansie pozostało ze mną to cudowne uczucie świadomości, że właśnie mam za sobą kolejną naprawdę niezłą produkcję. Po za tym kolorystyka w tej animacji jest zabójczo piękna. Obrazek niebieskiego kota powieszę sobie na ścianie normalnie.

kot cheshire
Ciekawe czy twórcy inspirowali się czymś tworząc postać kota czy to tylko czysty przypadek…

Warto właśnie też wspomnieć, iż narratorem powieści jest niebieski kot, który do złudzenia przypomina inną bardzo popularną postać…

dostępny na: netflix

Piloci

piloci teatr roma

Opis

Świeżo zaręczona para zostaje rozdzielona przez wybuch drugiej wojny światowej.

Moja opinia

Nigdy nie miałam okazji zobaczyć tego musicalu na deskach teatru Roma, więc kiedy w ramach obecnej sytuacji pojawił się on online, chętnie skorzystałam. I mam mieszane uczucia. Z jednej strony muzyka bardzo mi się podobała, a także podziwiam twórców za kreatywne rozwiązania takich rzeczy jak jazda pociągiem czy samochodem. Z drugiej strony zakończenie było tak bez sensu i tak wytrąciło mnie z równowagi. Czułam się jakbym w jednej chwili oglądała wzruszającą historię miłosną, a w drugiej już parodie tej samej historii. No i chyba funkcja patriotyzm mi się zepsuła, bo ze wszystkich postaci najbardziej polubiłam pułkownika Luftwaffe.

dostępny na: player.pl (30 zł za 48h)

Jeszcze nigdy…

Jeszcze nigdy netflix

Opis

Devi ma za sobą naprawdę ciężki rok. Jej ojciec umarł na jej występie, co okazało się na tyle traumatyczne, iż dziewczyna na kilka miesięcy straciła czucie w nogach. Teraz starta pozbyć się łatki kaleki, która straciła ojca.

Moja opinia

O tym serialu pisałam już tutaj, ale jeżeli nie chce wam czytać się całego wpisu, to powiem wam tylko jedno. Warto dać temu serialowi szansę. Może jest pełen schematów, ale twórcy wprawnie nimi żonglują, rozbawiając i wzruszając widza.

dostępny na: netflix

Jane the Virgin

jane the virgin

Opis

Jane wiedzie szczęśliwe, poukładane i zaplanowane życie ze swoim chłopakiem Michaelem, nieodpowiedzialną, ale kochającą matką oraz głęboko wierzącą w Boga babcią. Wszystko to się zmienia, gdy zostaje przez przypadek sztucznie zapłodniona. Ojcem okazuje się właściciel hotelu, w którym pracuje Jane, a ginekolog odpowiedzialna za całe zamieszanie to jego siostra.

Moja opinia

Serial ten jest bardzo przyjemny, ciepły oraz odprężający. Potrafi zarówno rozbawić jak i wzruszyć. Pomimo iż teoretycznie jest to parodia telenoweli. Trochę też robię wyjątek dla tej serii, ponieważ do randomowych polecajek zamierzałam wstawiać tylko pozycje, które mam już całe za sobą. „Jane the Virgin” jednak oglądam w przerywnikach pomiędzy innymi produkcjami. Czasami po jednym, a czasami po pięć odcinków na raz, więc naprawdę nie wiem, kiedy uda mi się ją skończyć. Szczególnie, że serial liczy sobie pięć sezonów. Jakbyście w każdym razie chcieli poczytać o nim coś więcej, to odsyłam was do fajnego wpisu Gosiarelli.

dostępny na: netflix

Itaewon Class

Itaewon Class

Opis

Park Sae Royi został wydalony ze szkoły, a niedługo potem, tuż po śmierci jego ojca, trafił na dwa lata do więzienia za pobicie i usiłowanie zabicia swojego rówieśnika. Chłopak poprzysięga zemstę na ludziach, którzy przyczynili się do jego nieszczęścia, a żeby tego dokonać będzie musiał podbić… przemysł spożywczy.

Moja opinia

O tej dramie pisałam już w tym wpisie. W skrócie bardzo mi się ona podobała, a kreacje postaci totalnie mnie kupiły. Yi Seo to jedna z moich ulubionych głównych bohaterek. Po części dlatego, że jest takim stereotypowym bad boyem, który mięknie tylko przy osobie, którą kocha, ale w wersji żeńskiej. Jak nie brzmi to dla was super, być może nie jest to drama dla was.

dostępny na: netflix

Healer

healer

Opis

Healer jest tajemniczym chłopcem na posyłki, który za pieniądze zrobi wszystko za wyjątkiem zabijania. Pewnego dnia zaczyna dostawać dziwne zlecenia dotyczące zdobycia informacji na temat pewnej początkującej dziennikarki. Nie podejrzewa jak wiele łączy jego, ją oraz tego zleceniodawcę.

Moja opinia

Ta drama całkowicie zdobyła moje serduszko. Jest wciągająca, trzymająca w napięciu, wzruszająca i smutna kiedy trzeba, a także urocza i wesoła kiedy trzeba. Między głównymi bohaterami czuć było taką chemię, iż można było normalnie poczuć te wszystkie iskry wokół nich. „Healer” był dokładnie tym, czego potrzebowałam na kaca po „Itaewon Class”.

dostępny na: viki

Rookie Historian Goo Hae Ryung

rookie historian goo hae ryung

Opis

Goo Hae Ryung udaje się zdobyć posadę pałacowego historyka, która do tej pory dostępna była tylko dla mężczyzn. Okazuje się jednak, iż samo zdobycie posady było ze wszystkiego najłatwiejsze, bo Hae Ryung i pozostała trójka historyczek muszą poradzić sobie z uprzedzeniami konserwatywnych urzędników oraz mieszkańców pałacu. Po za tym jest jeszcze drugi książę piszący sentymentalne romanse zamknięty w swojej pałacowej rezydencji, którego Hae Ryung spotkała już wcześniej. Niestety ich relacja nie zaczęła się najlepiej.

Moja opinia

Mimo, iż jest to historyk, drama jest lekka, wesoła i przyjemna. W sam raz na rozluźnienie oraz leniwe popołudnia bądź wieczory. Mnie się bardzo spodobała, aczkolwiek zdecydowanie nie jest bez wad. Aktorstwo nie stoi na najwyższym poziomie (chociaż główny aktor trochę się poprawił od czasu „My ID is gangam beauty”), a całość dla niektórych może okazać się aż za bardzo cukierkowa.

dostępny na: netflix

Eternal Love

eternal love

Opis

Hmm… Jakby tu opisać wam fabułę nie spoilerując? Bai Qian jest jedyną córką cesarza zielonych wzgórz (jednej z najważniejszych nieśmiertelnych krain zaraz po dziewięciu niebiosach). Aby pobierać nauki u legendarnego boga wojny Mo Yuana, przyjaciel rodziny bóg Zhe Yan zamienia Bai Qian tymczasowo w chłopaka, ponieważ Mo Yuan przyjmuje tylko uczniów płci męskiej. Dziewczyna przez wiele tysięcy lat żyje beztrosko w nicości kunlun razem z innymi uczniami oraz ich nauczycielem, jednak władca rogatego plemienia zamierza wywołać wojnę, a wtedy życie Bai Qian zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. No i nie radzę wam czytać opisu na mydramalist bo spoileruje on chyba pierwsze trzydzieści odcinków.

Moja opinia

Drama cholernie mnie wciągnęła, ale trochę jej to zajęło, bo stało się to dopiero jakoś przy dziesiątym odcinku. Po za tym, jeżeli nigdy wcześniej nie mieliście styczności z chińskimi dramami kostiumowymi, pewne rzeczy mogą wam się wydać co najmniej dziwne. Moja rada; po prostu zaakceptujcie rzeczy takimi, jakimi twórcy wam je przedstawiają. Niektóre po pewnym czasie zaczną mieć sens, a niektóre, no cóż, trochę mniej, ale wtedy będzie już za późno, bo drama za bardzo was wciągnie, żebyście mogli się wycofać. W ogóle to polecam wam poczekać do momentu, w którym pojawia się główna para, bo moim zdaniem jest zdecydowanie lepsza od pierwszej. No i nie zdziwcie się jak nagle dostaniecie w twarz przeskokiem w stylu „trzysta tysięcy lat później”.

dostępny na: viki

Kimetsu no Yaiba

kimetsu no yaiba

Opis

Rodzina Tanjiro zostaje zamordowana przez demona, a jego siostra w takowego przemieniona. Teraz chłopak szuka zemsty oraz sposobu na przemienienie siostry z powrotem w człowieka.

Moja opinia

O tym anime generalnie gadało się bardzo dużo w zeszłym roku. Zyskało ogromną popularność i wiele osób uważało, iż to nie tylko najlepsze anime roku, ale i całej dekady. Co ja o tym sądzę? No cóż, oglądało mi się dobrze, a Nezuko jest super urocza, ale tytuł ten nie pokazał absolutnie niczego nowego. Według mnie trafił on do tylu osób, ponieważ twórcy wiedzieli co robią i doskonale zastosowali schematy oraz zabiegi, które się już kiedyś sprawdziły. Oni po prostu wiedzieli jak dać widzom dokładnie to, czego chcą. I oczywiście szacun dla nich za taki sprytny ruch oraz dobre wykonanie, aczkolwiek dla mnie to za mało, by anime zasłużyło na te wszystkie superlatywy, którymi obrzucają je ludzie.

Jibaku Shounen Hanako-kun

jibaku shounen hanako kun

Opis

Yashiro zakochuje się w najpopularniejszym chłopaku w szkole i od przyjaciółki słyszy plotkę, według której duch Hanako z damskiej łazienki ma spełniać życzenia. Dziewczyna w desperacji udaje się do nawiedzonej damskiej łazienki, gdzie okazuje się, iż duch rzeczywiście istnieje, ale po pierwsze jest chłopakiem, a po drugie spełnianie życzeń w jego wykonaniu jest raczej mało skuteczne.

Moja opinia

O tym anime pisałam już w podsumowaniu sezonu, gdzie napisałam, iż uważam, że jest to najlepsza seria zimy 2020. Wiem, że opis na to nie wskazuje, ale naprawdę powinniście dać jej szansę, bo z odcinka na odcinek klimat zmienia się diametralnie, a bohaterowie stają się coraz bardziej realni. Po za tym naprawdę rzadko zdarza mi się natrafić na anime, które próbuje czegoś zupełni nowego, a równocześnie mu to wychodzi.

Dorohedoro

dorohedoro

Opis

Kaiman nie pamięta o sobie niczego, nawet imienia. Ksywka „kaiman” oznacza jego jaszczurzą głowę, którą zafundował mu jeden z czarodziejów terroryzujących miasteczko Hole. Główny bohater z pomocą przyjaciółki Nikaido oraz gościa siedzącego w jego paszczy zamierza znaleźć owego czarodzieja i odzyskać swoją przeszłość razem z normalną głową.

Moja opinia

O tym anime również pisałam w sezonowym podsumowaniu. Chociaż na początku miałam zamiar pomijać anime, o których piszę w podsumowaniach, to pomyślałam, że zrobię wyjątek dla tych, które według mnie zasługują na wspomnienie ich jeszcze raz. „Dorohedoro” może poszczycić się świetnie wykreowanymi postaciami oraz oryginalnym pomysłem na świat przedstawiony z jakim nigdy wcześniej się nie spotkałam. Pozycja ta nie nadaje się jednak dla ludzi o słabych nerwach, bo jest ona bardzo brutalna i groteskowa. Tak że jeśli wam to nie przeszkadza, powinniście dać jej szansę.

Zbłąkany syn – Rainbow Rowell

zbłąkany syn rainbow rowell kanapowa kluseczka polecajki

Opis

Kontynuacja „Nie poddawaj się”. Simon Snow pokonał złoczyńcę tak jak powinien, a nawet udało mu się przy okazji znaleźć miłość. Jednak okazuje się, że życie długo i szczęśliwie nie jest takie proste. Simonowi i Bazowi nie układa się najlepiej, kiedy Penny wpada na genialny pomysł odwiedzenia Agathy w Ameryce.

Moja opinia

Widziałam dużo opinii mówiących, że pierwsza część była lepsza, ale według mnie jest odwrotnie. „Zbłąkany Syn” podobał mi się bardziej. Rozterki postaci wydały mi się bardziej prawdziwe, a pomysł na takie przedstawienie magii w Ameryce bardzo mi się spodobał. No i zazdrosny Simon to coś o czym nie myślałam, ale zdecydowanie potrzebowałam. No nie wiem, czy to możliwe, ale chyba jeszcze bardziej pokochałam Baza, a jego przyjaźń z Penny to w ogóle sprawiała, że się rozpływałam czytając. Tak że jeżeli wahacie się sięgnąć po kontynuację czy ogólnie cały cykl, to przestańcie.

Leah gubi rytm – Becky Albertalli

leah gubi rytm becky albertalli kanapowa kluseczka polecajki

Opis

Nie będę tutaj nawet wstawiać opisu, bo w zasadzie tytuł książki mówi sam za siebie. Trzeba tylko jeszcze dodać „Leah gubi rytm czyt. jej życie się komplikuje bo zakochuje się w dziewczynie przyjaciela”. Swoją drogą śmieszne jest to, iż w swoim życiu przydarzyła mi się zabójczo podobna historia. Nawet przebieg wydarzeń wyglądał podobnie tylko z wyjątkiem zakończenia.

Moja opinia

Kolejna kontynuacja, tym razem „Twój, Simon”. I tutaj znowu kontynuacja podobała mi się bardziej. I, znowu, jestem w tym chyba sama, bo widziałam, że ludziom raczej bardziej podobał się „Twój, Simon”, a właściwie to „Simon oraz inni homo sapiens”, bo pod takim tytułem ja czytałam tą książkę. Postać Leah tak bardzo do mnie trafiła. W niektórych momentach czułam się jakby autorka przelała na papier moje własne myśli. Do tej pory nie wiedziałam, że tak bardzo potrzebowałam romansu GL (girls love). Teraz myślę jaka to szkoda, że po polsku jest tego tak mało. Swoją drogą dlatego złamałam swoje postanowienie nie czytania książek po angielsku i zamówiłam sobie kilka pozycji, ale o tym kiedy indziej, bo znowu odchodzę od tematu. „Leah gubi rytm” to książka błyskotliwa, zabawna, spostrzegawcza, a Leah to bohaterka, z którą bardzo łatwo można się utożsamić.

Dwory – Sarah J. Maas

Opis

Świat po wojnie został podzielony na świat ludzi oraz świat fae, którzy niegdyś gatunek ludzki uważali za swych niewolników. Aby granice pozostały nietknięte, powstała magiczna bariera w postaci muru, w którym jednak z biegiem zaczęły powstawać wyrwy. Feyra mieszka w wiosce tuż przy granicy i sama zapewnia swojej rodzinie byt poprzez polowanie, podczas którego pewnego dnia zabija ogromnego wilka. Niedługo potem w drzwiach jej chatki staje bestia żądająca zadośćuczynienia za śmierć przyjaciela. Feyra musi albo zginąć, albo spędzić resztę swojego życia w Prythianie – krainie fae.

Moja opinia

W nagłówku napisałam”Dwory”, a nie „Dwór cierni i róż” ponieważ przeczytałam już całą trylogię i się zakochałam. To była moja pierwsza styczność z twórczością Sary J. Maas i na pewno nie ostatnia. Pierwszy tom „Szklanego tronu” już czeka u mnie na półce aż dołączą do niego pozostałe. W każdym razie zdaje sobie sprawę, iż „Dwory” nie każdemu przypadną do gustu. Jest tam zdecydowanie bardzo dużo romansu i erotyki. Mi to nie przeszkadzało, bo po „Wojnie Makowej” potrzebowałam czegoś mniej dobijającego.

Mam ochotę tyle napisać o tych książkach, ale nie chce wam spoilerować. Za to mogę dać wam radę; nie przywiązujcie się do shippu FeyraxTamlin. Dobra, tak czy siak wam zaspoilerowałam, ale za ten spoiler może mi nawet kiedyś podziękujecie. Powiem tylko jeszcze jak bardzo podoba mi się to, co robi pewna postać w drugim i trzecim tomie oraz jak wygląda jej stosunek do głównej bohaterki. To było coś, czego się nie spodziewałam, ale zdecydowanie potrzebowałam. Po za tym suriel, powtarzam SURIEL. Tak, to by było na tyle.

Gwiezdny pył – Neil Gaiman

gwiezdny pył neil gaiman kanapowa kluseczka polecajki

Opis

Tristran Thorn wyprawia się za mur oddzielający świat ludzi od krainy magii w celu zdobycia gwiazdy dla swojej ukochanej Victorii, która jednak nie odwzajemnia jego sympatii. Za murem jednak wszystko jest innym niż się wydaje. Włącznie z gwiazdą, która okazuje się być dziewczyną, której szuka nie tylko Tristran, ale i pół krainy magii, w której właśnie ważą się losy dobra i zła.

Moja opinia

Po tą książkę sięgnęłam ze względu na sentyment do filmu i… tego się nie spodziewałam. Książka i film są tak różne, że nawet nie wiem, czym w ogóle kierowali się twórcy filmu. W każdy razie skończyło się na tym, iż kocham zarówno film, jak i książkę, która totalnie mnie zachwyciła. Gaiman swoim stylem całkowicie mnie do niego przekonał. Wcześniej spod jego pióra czytałam tylko „Księgę Cmentarną”, która co prawda mi się spodobała, ale nie przemówiła do mnie tak jak zrobił to „Gwiezdny pył”. I jeżeli lubicie fantastykę w klimacie Świata Dysku to myślę, że ta książka też wam się spodoba.

Niegodziwi Święci – Emily A. Duncan

niegodziwi święci emily a. duncan kanapowa kluseczka polecajki

Opis

Tranawia i Kalazin toczą ze sobą odwieczną wojnę spowodowaną odmienną ideologią obu krajów. Kiedy Kalazin wciąż głęboko wierzy w swoich bogów, Tranawia dawno ich porzuciła, a jej mieszkańcy zaczęli praktykować tak zwaną magię krwi, która przez kalazińczyków uznana została za najgorszą herezję. Nadieżda Łaptiewa jest ostatnią kleryczką Kalazinu, co oznacza iż słyszy w głowie szepty bogów, którzy, jeśli ich ładnie poprosić, użyczają jej swej mocy oraz to, że dziewczyna jest w stanie wpłynąć na wynik tej wojny. Kiedy jednak jej dom w Monastrzyże zostaje zrównany z ziemią przez arcyksięcia Tranawii, dziewczyna musi połączyć siły z dwójką obcokrajowców i jednym magiem krwi z Tranawii, aby powstrzymać wojnę.

Moja opinia

Ta książka ma całą masę wad, ale szczerze mówiąc podczas czytania miałam je głęboko gdzieś, ponieważ dostarczyła mi ona świetną rozrywkę. Wciągnęłam się w świat wykreowany przez autorkę i ku swojemu własnemu zaskoczeniu polubiłam niektórych bohaterów. No i mimo skończenia książki, nadal nie wiem w sumie kto jest tym złym. To znaczy, niby zakończenie bardzo dosadnie to sugeruje, ale ja w to nie wierzę. Autorka może mnie dosłownie bić po twarzy dowodami, ale ja i tak nigdy nie przyjmę tego do wiadomości. Po za tym wydaje mi się, że rozwiązanie może nie być wcale takie oczywiste i wydaje mi się, że autorka podsuwała nam pewne wskazówki co do tego, na kogo tak naprawdę powinniśmy uważać, ale tu tylko taka moja teoria. W każdym razie jeżeli chcecie wciągnąć się w świat w słowiańskim klimacie, z nieoczywistą intrygą oraz pełen brutalności to „Niegodziwi Święci” powinni wam się spodobać.

Jeśli zaś chodzi o wady, o których wspomniałam na początku. Postacie poboczne są według mnie trochę płaskie w porównaniu do trójki głównych bohaterów. W scenach akcji całkowicie zabrakło dynamiki. Co najmniej jakby się czytało rozgrywkę w D&D, co w sumie ma sens biorąc pod uwagę, iż autorka podobno w nie grywa, ale według mnie nie powinna była przekładać tego na swoją książkę. Kolejną sprawą jest rzekomy słowiański klimat, który sprowadza się do nazw brzmiących z rosyjska oraz sposobu w jaki działa religia kalazińczyków. Dla mnie było to trochę za mało, aby w pełni poczuć ten klimat. Ale jak już wspominałam, wady te zdecydowanie nie odebrały mi przyjemności z czytania. Swoją drogą sądzę, iż to, że bogowie nie są wcale wzięci z panteonu słowiańskich bóstw, a ich nazwy to po prostu starorosyjskie albo starosłowiańskie imiona, może z czasem nabrać sensu, ale to też tylko moja teoria.

Cinder – Marie Sexton

cinder marie sexton kanapowa kluseczka polecajki

Opis

Eldon Cinder przez przypadek zaprzyjaźnia się z księciem, który jednak przybył do jego rodzinnego miasteczka w poszukiwaniu żony, której wcale nie chce. Nie zmienia to jednak faktu, iż będzie musiał wybrać ją sobie na balu, a od razu potem wrócić z nią do pałacu. Eldon pozbawiony możliwości wcześniejszego pożegnania się z przyjacielem, udaje się na bal przemieniony przez miejscową wiedźmę w kobietę.

Moja opinia

Tak, wiem. Wątek magicznej przemiany w kobietę budzi w was wątpliwości, lecz uwierzcie mi, autorka zrobiła to bardzo dobrze i subtelnie. Przemiana w kobietę pojawia się tylko dlatego, że inaczej główny bohater nie mógłby się dostać na bal. Po za tym nie gra żadnej roli w zakochiwaniu się w sobie głównych bohaterów. W ogóle „Cinder” to raczej nowelka niż książka, bo liczy sobie niecałe sto stron. Jest dostępna też tylko po angielsku, ale żeby zrozumieć treść nie trzeba nie wiadomo jak dobrze znać ten język. Dla mnie była to dobra rozgrzewka przed zaczęciem czytania faktycznych książek po angielsku, czego jeszcze nie zrobiłam, ale z całą pewnością zrobię jak tylko przyjdzie moje zamówienie.

Nasze marzenia o zmierzchu

nasze marzenia o zmierzchu kanapowa kluseczka polecajki

Opis

Manga opowiada o problemach osób LGBT we współczesnej Japonii.

Moja opinia

Prawdę powiedziawszy, nie wiem, co napisać o tej mandze. Ani mnie ona nie porwała, ani nie zniechęciła. Sięgnę po następne tomy z czystej ciekawości, bo niektóre wątki, jednak odrobinę mnie zainteresowały, więc chciałabym się dowiedzieć, co autor wymyśli dalej. Po za tym rzadko zdarzają się mangi, które tak poważnie podejmują tematykę LGBT.

Coś między nami

coś między nami kanapowa kluseczka polecajki

Opis

Kot Tajimy spowodował śmierć złotej rybki należącej do Kogi. Niby nic takiego, ale okazuje się, że owa rybka znaczyła dla chłopaka więcej, niż Tajima mógł przypuszczać.

Moja opinia

Bardzo uroczy i przyjemny średniak. Jeżeli lubicie shounen ai i macie ochotę na coś niezobowiązującego to „Coś między nami” będzie dla was idealne.

The God of pain’s groom

the god of pain's groom

Opis

River i Forest to bliźniaki, których babcia ma obsesję na punkcie rodzinnej legendy, według której co ileś tam lat młoda dziewczyna z ich rodziny musi zostać oddana jako żona bóstwu odpowiadającemu za ból. W tym wypadku powinna to być Forest lecz dziewczyna namawia brata bliźniaka żeby zrobił to za nią. W końcu to tylko zabobon i chodzi tylko o spełnienie marzenia ich babci. River zgadza się na ten układ, ale po ceremonii okazuje się, że to nie żadne zabobony, a chłopak stał się oficjalnie mężem boga bólu.

Moja opinia

Nie spodziewałabym się, że ten webtoon tak bardzo mnie pochłonie. Może i kreska pozostawia troszkę do życzenia, może i fabuła nie jest super rozbudowana, ale te postacie, ten klimat inspirowany japońską mitologią! To sprawiło, że komiks czyta się bardzo lekko i przyjemnie, a zanim się obejrzymy, już zaczynają nas niespodziewanie obchodzić losy głównego bohatera. Po za tym trójkąt miłosny bardzo przypomina mi ten z „Dworów” Sary J. Maas. Tak że jeżeli odpowiada wam taki wątek romantyczny w klimacie japońskiej mitologii, dajcie temu webtoonowi szansę. Muszę was też przed czymś ostrzec. Póki co ukazały się sześćdziesiąt cztery rozdziały, a kolejne wychodzą mniej więcej co tydzień, tak że wiedzcie, iż nie jest to komiks zakończony.

dostępny na: tapas

To by było na tyle, jeśli chodzi o pierwsze polecajki. W ogóle miałam straszny problem z ustaleniem jak daleko powinnam sięgać pamięcią w tych polecajkach. W końcu to pierwszy wpis tego typu na tym blogu, ale na szczęście z kolejnymi już nie będzie tego problemu. Po prostu będę w nich zawierać tytuły, na które natknęłam się od czasu ostatnich polecajek. Z resztą wydaje mi się, że jest to raczej logiczne.

A co wy ostatnio obejrzeliście bądź przeczytaliście co by wam zapadło w pamięci?

A jak podoba wam się taka forma wpisów i chcielibyście być z nimi na bieżąco to koniecznie polubcie kluseczkę na Facebooku!

koteł proszący o lajka