Jakby mi ktoś kiedyś powiedział, że całkowicie zakocham się w dramie, gdzie główny wątek romantyczny opiera się na trójkącie, to bym go pewnie wyśmiała. Tym bardziej, jeśliby mi powiedział, że nie chodzi o typowy trójkąt, gdzie dwie postacie ubiegają się o jedną, ale o poligamiczny związek trójki bohaterów. Tak, zdecydowanie powiedziałabym mu, żeby puknął się w łeb, bo nie cierpię trójkątów miłosnych. Szczególnie, jeśli nie wiemy, z kim, kto będzie na koniec. Ta niewiedza zawsze wywoływała u mnie dużą frustrację i dlatego staram się unikać historii, które opierają się na tego typu wątkach. Być może dlatego nie zabrałam się nigdy za „Pamiętniki wampirów”. Wracając jednak do „3 Will Be Free”, nigdy nie sądziłam, że tego typu drama może być tak dobra.

3 Will Be Free

Kiedy tytuł ten był w trakcie emisji, byłam przekonana, że kijem go nawet nie dotknę. No, ale jakoś tak wyszło, że obejrzałam całość w jeden dzień. Powodów miałam kilka. Po pierwsze spodobał mi się plakat. Po drugie, ze względu na powód pierwszy, postanowiłam dowiedzieć się więcej o fabule, która okazała się być całkiem intrygująca. No i po trzecie, została mi ona dość dosadnie polecona. Także nie pozostało mi nic innego, jak tylko się za nią zabrać. Jakież było więc moje zdziwienie, gdy okazało się, iż to jedna z najlepszych rzeczy, jakie widziałam w tym roku. No dobra, wiem, że dużej konkurencji nie miała, jako że rok dopiero się zaczął, ale myślę, iż jeszcze przez długi czas nie zmienię swojego zdania na ten temat.

Fabuła

3 Will Be Free

Neo jest striptizerem w klubie oraz, jeżeli ktoś zapłaci wystarczająco dużo, męską prostytutką. Pewnego dnia w klubie pojawia się bogata klientka, z którą chłopak wdaje się w dość poważny romans. Tak się akurat składa, że owa klientka jest również żoną najbardziej wpływowego mafiozy w kraju.

Miw jest menadżerką klubu ze striptizem, który sąsiaduje z tym, w którym pracuje Neo. Dziewczyna desperacko stara się uciec przed swoją przeszłością, przy okazji zarabiając na okradaniu klientów.

Shin jest synem mafiozy, z którego żoną (czyli macochą Shina) ma romans Neo. Chłopak nie popiera metod swojego ojca i nie chciałby mieć nic wspólnego z rodzinnym biznesem.

Kiedy ojciec Shina wysyła za Neo swoich ludzi, aby go zabili, cała trójka przypadkiem na siebie wpada i w samoobronie zabija jednego z gangsterów. Teraz cała trójka musi uciekać przed zabójcami wynajętymi przez ojca Shina. Znaczy, w zasadzie to sam Shin nie musi uciekać, bo jemu po powrocie nic nie grozi. Ma on też jednak swoje powody, aby pozostać przy Miw i Neo.

Tak, historia to zdecydowanie mocna strona tej dramy. Chociaż jak tak o tym myślę, to nie wiem, czy ma ona w ogóle jakąś słabą stronę. W każdym razie na pewno nie jest nią fabuła, która zdołała mnie wciągnąć już po pierwszym odcinku. Jest świetnie napisana, a wszystko, co robią bohaterowie ma swoje konsekwencję. Twórcy podążają jasno wytyczoną drogą, aż do końca nie tracąc celu z oczu. Sprawia to, iż seria nie zwalnia tempa nawet przez moment, jednocześnie dając postaciom sporadyczne szanse na odpoczynek. No i tutaj przechodzimy, do kolejnej zalety tej serii.

Postacie

3 Will Be Free Phon
Kiedy ktoś poleca mi dramę, gdzie główna para to nie para, a trójkącik…

Teraz mała wskazówka dla planujących seans. Nie przywiązujcie się do postaci. Ja wiem, że to trochę jak mówienie komuś, że nie ma myśleć o różowym słoniu, a ten ktoś i tak to zrobi. Wiem, bo zostałam ostrzeżona, a nie posłuchałam. Teraz tego żałuję. Generalnie przez całą serię towarzyszyło mi to dziwne uczucie mówiące, że zaraz ktoś zginie. Muszę przyznać, że ostatni raz czułam się tak podczas oglądania „Gry o Tron”. Nie próbuje oczywiście porównywać tych dwóch tytułów, a jedynie uczucia, jakie towarzyszyły mi podczas ich oglądania.

Swoją drogą, dzięki świetnie wykreowanym postaciom, podczas oglądania „3 Will Be Free” siedziałam jak na szpilkach, modląc się, aby mój ukochany bohater nie zginął. Niestety większość z nich nie została wysłuchana, a moje biedne serduszko cierpiało. No ale dosyć o cierpieniu, to miała być część o postaciach. Opowiem tylko o kilku z nich, ponieważ w ciągu tych dziesięciu odcinków pojawiła się ich cała plejada, a i tak pewnie wpis ten będzie wystarczająco długi.

Shin

3 Will Be Free Shin
Kocham go, ale mógłby w końcu sprawić sobie pasujące okulary…

Moja ulubiona postać z „3 Will Be Free”. Głównie dlatego, iż to z nim najbardziej potrafiłam się utożsamić. Shin w swoim życiu, został kilka razy odrzucony przez osobę, która mu się podobała. Nikt nigdy nie odwzajemnił jego uczuć, tak samo jak nikt nigdy nie był w nim zakochany (a przynajmniej według niego). To przyczyniło się do jego dość marnego poczucia własnej wartości. Wiem, że nie jest to rzadki motyw w popkulturze. Rzadkim jednak jest, aby uczucie bycia odrzuconym i nieatrakcyjnym było tak dobrze ukazane. Tay naprawdę dał w tej dramie pokaz dobrego aktorstwa. Wszystkie momenty, w których Shin wątpił w uczucia osób go otaczających, były bardzo prawdziwe i każdy z nich sprawił, iż przypominałam sobie podobną sytuację z mojego życia.

Mae

3 Will Be Free Mae

Powiem szczerze, że przez chwilę nie wiedziałam, kogo okrzyknąć moją ulubioną postacią. Ją, czy Shina. W końcu stwierdziłam, że tak jak postacie z „3 Will Be Free” postanowiły nie wybierać kogo kochają bardziej, i ja tego nie zrobię. Tak że Mae również jest moją ulubioną postacią. Mimo jej kilku wątpliwych, według mnie, wyborów, kibicowałam jej przez całą serię. Uważam, że ta postać, jak żadna inna, zasłużyła na szczęśliwe zakończenie. Poza tym cały jej wątek jest według mnie bardzo ważny, gdyż rzadko w telewizji mamy do czynienia z godną reprezentacją osób transseksualnych. Oprócz jednak zmagania się z podejściem niektórych osób do jej tożsamości, Mae jest bardzo kochającą osobą, która ma swoje marzenia, a także zrobiłaby wszystko dla tego niewielkiego grona osób, które ją wspierają.

Miw

To jest właśnie dobra kobieca reprezentacja, którą chciałabym widzieć częściej w azjatyckich dramach. Choć momentami działała mi na nerwy, to nie przeszkodziło mi to w polubieniu jej. Miw jest silna, odważna i nie boi się walczyć o swoje prawa kiedy trzeba. Tutaj trochę ciężko powiedzieć mi coś więcej bez spoilerowania, więc dodam tylko, że jej wątek to czyste złoto, a niektóre cytaty jeszcze na długo pozostaną w moim feministycznym serduszku.

Neo

3 Will Be Free Neo

No cóż, do tej postaci długo nie mogłam się przekonać. Aż tu nagle nadszedł piąty odcinek, który jak mnie walnął, to już się nie pozbierałam. Zakochałam się więc także i w jego postaci, która oprócz bycia striptizerem poruszyła temat męskiej prostytucji, co też nie zdarza się jakoś często. Normalnie aż mi się Channing Tatum w „Magic Mike” przypomniał. Chociaż dużo już nie pamiętam z tamtego filmu, ale jakoś tak mi się skojarzyło. Generalnie cała fabuła „3 Will Be Free” zaczęła się właśnie od niego, bo to on w zasadzie wpakował nasze tytułowe trio w kłopoty. No ale po piątym odcinku nie mogłam mu nie wybaczyć.

Poruszanie ważnych tematów

Transseksualizm

To zdecydowanie jeden z tematów, którego nie porusza się w azjatyckich seriach zbyt często. Oczywiście w tajskich BL pojawiają się często osoby trans, ale zazwyczaj tylko jako te śmieszne postacie poboczne. Chyba wszyscy się zgodzimy, że nie jest to zbyt godna reprezentacja, jeśli w ogóle można to tak nazwać. Za to twórcy „3 Will Be Free” uczynili transseksualną kobietę jedną z głównych postaci i z mojej perspektywy jej wątek wygląda, jakby naprawdę przyłożyli się do tego, a nie zrobili na odwal, żeby sobie odhaczyć reprezentacje LGBT. Nie wiem, jak to wygląda u osób, które faktycznie są transseksualne.

Dosyć logiczne jest też, iż w pokazane w serii postawy wobec osób trans są raczej wzorowane na obecnej sytuacji w Tajlandii. Nie wiem, za to, na ile seria oddaje faktyczny stan rzeczy, no bo jakby nie patrzeć żyje w Polsce, także nie dziw, że sytuacja transseksualistów w Tajlandii jest mi raczej obca. No, ale powiedzmy, że coś tam słyszałam, widziałam i czytałam.

Podejście do transseksualistów w Tajlandii

W dramie wielokrotnie pada słowo „ladyboy” w stosunku do zarówno osoby transseksualnej, jak i transwestytów. Generalnie komplement to raczej nie jest, ale z tego co się orientuje, w Tajlandii normalnym jest używanie takiego zwrotu w stosunku do osób non-binarnych (czujących się inną płcią, niż ich biologiczna). Co w cale nie oznacza, że nie ma w tym zwrocie niczego złego i ta seria doskonale to pokazuje z perspektywy osoby, która musi zmagać się z takimi określeniami na co dzień. Tutaj macie artykuł o ladyboy’ach w Tajlandii, na który kiedyś wpadłam i wydaje mi się on całkiem wiarygodny. No a poniżej kilka cytatów z serii.

Do transseksualnej bohaterki

Musisz przestać myśleć, że nie zasługujesz na dobre życie tylko dlatego, że pewni ludzie uważają się za lepszych od siebie.

Nie wstydzisz się, kiedy mówisz, że jesteś z osobą transseksualną?
A czemu miałbym? Dla mnie jesteś kobietą.

O operacji

Robię to dla siebie. Chcę czuć się dobrze sama ze sobą.

Prywatne poglądy, a szacunek do drugiego człowieka

Nie będę tutaj pisać, co ja w zasadzie sądzę o transseksualizmie, bo w zasadzie to nic nie sądzę. Ja tylko nie lubię, kiedy komuś się wydaje, że dlatego, iż ktoś jest inny i inaczej patrzy na świat, to ma prawo tego kogoś obrażać. To, że kogoś nie rozumiemy, nie znaczy, że możemy go od razu atakować, bo czasami najlepiej zrobić innym przysługę i po prostu się zamknąć. Jest to jedna z wielu ważnych lekcji płynących z tej serii.

Kultura gwałtu

Tak, temat raczej kontrowersyjny, no ale co mi tam. Twórcy „3 Will Be Free” według mnie wykonali kawał dobrej roboty w podejmowaniu tego tematu. Zrobili to w bardzo naturalny sposób. Oglądając ten tytuł nie czułam, jakby co chwile ktoś mi wrzucał jakąś życiową mądrość co odcinek. Wszystko było spójne i miało swoją rolę w fabule. No, a w jaki sposób podjęto tutaj temat kultury gwałtu?

Obwinianie ofiary

Po pierwsze pokazano podejście niestety wielu osób, wyglądające mniej więcej tak – „Ale to jej wina, że o takiej porze wyszła tak ubrana, pewnie i tak jest prostytutką, więc nic jej to nie zrobi”. Podejście to, jest moim skromnym zdaniem, obrzydliwe i jak myślę, że takie osoby mogą znajdować się w moim otoczeniu, to mi niedobrze. Niestety tak wygląda rzeczywistość, a ostatnia sprawa z reporterką, która została złapana za tyłek tylko potwierdza, iż sytuacja pewnie nie zmieni się zbyt prędko. Tutaj pozwolę sobie zacytować dramę.

Puściłaś do niego oko? To pewnie dlatego odważył się zrobić ci coś takiego. Wiem, że wcześniej pracowałaś w barze. Nie chcę, abyś korzystała tutaj ze swoich starych sztuczek.

Ofiarą może paść nie tylko kobieta

Po drugie seria pokazuje, iż nie tylko kobiety mogą zostać ofiarami przemocy na tle seksualnym. Facetom też może się to przytrafić i ze względu na podejście społeczeństwa mogą przeżywać to nawet gorzej. No akurat w tej kwestii seria nie mówi zbyt dużo, gdyż jest to tylko jeden nieznaczący dużo ułamek, który jednak wystarczy, aby przekaz był jasny. W tym wypadku popularne jest przekonanie, iż dla faceta to przecież jest przyjemność, a nie przemoc. Kolejny element kultury gwałtu, który wywołuje u mnie ciarki.

Jeżeli facet nie złapał kobiety za biust to nie zrobił nic złego

Po trzecie seria krytykuje podejście w stylu „Przecież nie dotknąłem jej biustu, ani tyłka, więc nie miała prawa się zdenerwować”. No tak, bo przecież każda kobieta uwielbia być znienacka dotknięta przez kogoś nieznajomego, którego intencje są co najmniej podejrzane. Tutaj po raz kolejny zacytuję postać z dramy.

Każda część mojego ciała jest poza zasięgiem. Nie pozwoliłam ci mnie dotykać.

No i jeszcze tylko taki cytacik odnośnie obecnej sytuacji w Polsce. Co prawda tutaj bohaterka mówiła o wierzących bardziej niż o duchownych, ale sens pozostaje ten sam. Swoją drogą, uniwersalizm tych kwestii jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, iż była to naprawdę dobra seria.

Aha, czyli to, że chodzą do świątyni, oznacza iż nie czują pożądania i muszą być niewinni, co?

Złożoność ludzkich emocji

Czy trójkąt miłosny może funkcjonować jak normalna para?

To coś, z czym ta seria radzi sobie po prostu idealnie. Relacje głównych bohaterów są niezwykle naturalne, ale i skomplikowane. Po obejrzeniu tej serii zaczęłam zadawać sobie pytania typu „Czy trójka ludzi może żyć ze sobą w związku?”. No właśnie, dobre pytanie. Czy może? Ja szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Ludzka psychika oraz nasza tendencja do zazdrości raczej kierują nas w stronę „nie”, ale jeżeli to nie stanowiłoby problemu? W końcu normalne pary też mierzą się z takimi problemami.

Monogamia, a poligamia

Generalnie, rozważania na temat monogamii oraz poligamii zajęłyby pewnie dużo czasu. Wymagałyby też nieco większego zakresu wiedzy, niż ten mój. Tak że ja tylko powiem, iż nigdy nie poznałam nikogo, kto żyłby w takim związku, a więc raczej nie mam zdania w tym temacie. „3 Will Be Free” dość mocno zmieniło moje podejście do niektórych rzeczy. Na przykład nigdy nie sądziłam, że będę shipować trójkącik. Z resztą, nie będę tutaj dużo gadać, bo zaraz bym wam pewnie coś zaspoilerowała. Jestem, za to ciekawa jak brzmi wasza odpowiedź na to pytanie i dlaczego.

Po za tymi wymienionymi przeze mnie seria porusza wiele innych ważnych tematów, ale już nieco bardziej pobieżnie. Bohaterowie mają styczność z takimi rzeczami jak prostytucja (zarówno u kobiet, jak i mężczyzn), przemoc domowa, zaniżone poczucie własnej wartości po przeżytej traumie, uczucie odosobnienia itp. Nie wymieniałam ich tutaj, ale jak chcecie porozmawiać o czymś, co wam wydało się ważne, to śmiało.

Oczywiście seria ma też swoje wady

Drama ta ma też swoje wady. Wiem, że na początku wpisu twierdziłam, iż ciężko będzie mi jakieś znaleźć, ale udało mi się. Pierwszą z nich jest na pewno scena z brzuchem ciążowym. Nie było to według mnie zbyt inteligentne posunięcie ze strony twórców, lecz być może to tylko moje wrażenie. Kto oglądał ten wie o jaką scenę mi chodzi. Drugą wadą jest niewielka ilość momentów pomiędzy naszym tytułowym trio. Trochę mi tego brakowało, ale być może to przez niewielką ilość odcinków. Oprócz tego nic nie przychodzi mi do głowy, więc jak macie inne pomysły, to piszcie.

Podsumowanie na reszcie

To by było na tyle, jeśli chodzi o „3 Will Be Free”. Dajcie znać w komentarzach, czy oglądaliście, czy nie, a może dopiero zamierzacie?

Chętnie usłyszę także wasze odpowiedzi na pytanie „Czy trójka ludzi może żyć ze sobą w związku?”.

Podzielcie się też waszymi opiniami na temat zakończenia, bo u mnie wywołało mieszane uczucia i chętnie sobie z kimś o tym podyskutuje.

W ogóle to uważam, iż „3 Will Be Free” nie zostało wystarczająco docenione. Seria ta pod wieloma względami prowokuje do dyskusji na tematy przez dużą część społeczeństwa uważane za tabu, kiedy według mnie powinno się o nich rozmawiać. Bo jak tego nie robimy, to potem mamy takich geniuszy w internecie, którzy rzucają mądrościami w stylu „No bo czasami lesbijka jest też biseksualna”. Eh, czasami nie wiem, czy śmiać się, czy płakać.

Tutaj macie wpis, w którym wspominałam, że chcę obejrzeć tą serię i muszę przyznać, iż jestem z siebie dumna, bo nie spodziewałam się, że tak szybko ją nadrobię. Teraz nie pozostało mi nic innego jak tylko leczyć kaca. Już podwójnego tak swoją drogą, bo nadal nie pozbyłam się do końca tego po „The Untamed”.

Jeżeli podobał wam się wpis, zachęcam do polubienia kluseczki na Facebooku.